Hej, kochani. Wróciłam dzisiaj do Krakowa (niestety, znów nie udało mi się nic załatwić u okulisty). Wróciłam z N., ale ona odwiedziła mnie tylko na parę godzin. P. odebrał nas i zawiózł do domu. Pośmialiśmy się trochę, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy wszyscy na siłownię. Potem zdążyliśmy już tylko iść na czekoladę do Wedla, bo telefon N. nie dawał jej odetchnąć. N. niczym Batman - Gotham wzywa. No, tak dokładnie to G., ale to niewielka różnica. Tak czy inaczej, N. uparła się od początku, żeby wracać dzisiaj, więc jej nie zatrzymywałam.
W piątek jedziemy w góry i mam jutro jeszcze sporo rzeczy do zrobienia przed wyjazdem. P. ma jutro ostatni egzamin. Przynajmniej w tym tygodniu, więc może chociaż na te dwa dni wyluzuje na tyle, że przestanę być winna wszystkim nieudanym rzeczom na świecie. Nie narzekam, przywykłam. Z WM i So. ciężko się ostatnio umówić, ale za to wczoraj posiedziałam trochę na czekoladzie w Wedlu z Ag. kiedy czekałam na P., który był na egzaminie. Pyszności! Niestety, mój nadworny fotograf pożyczył aparat koledze, który aktualnie jest na Bali, więc zdjęcia nie są tak zachwycające jak mogłyby być.
Kupiłam też sobie kilka świetnych drobiazgów chodząc dla zabicia czasu po galerii. Pisząc drobiazgi mam na myśli takie głupoty jak lakier do paznokci (Essie, Fiji - absolutnie cudowny, już dziś wypróbowałam), rajstopy (Veneziana, Roxanne) czy gumki do włosów Invisibobble, na które chorowałam od dawna. Dzisiaj miałam też okazję wypróbować je w warunkach siłowni i sprawdziły się świetnie. Nie ukrywam, że dwie pierwsze pozycje z mojej listy wczorajszych zakupów wybrałam z myślą o jakiejś miłej kolacji z P. o ile uda mi się go na nią namówić w ten weekend. Ale, hej, przecież zgodziłam się jeździć na nartach, więc chyba zapowiada się weekend kompromisów, prawda?
środa, lutego 18, 2015
poniedziałek, lutego 16, 2015
I will stay up through the night. Let's be clear, won't close my eyes, but you won't see me fall apart 'cause I've got an elastic heart.
P. znów mnie męczy, że nie piszę nic na blogu i mi samej tego brakuje, ale jakoś ostatnio nie przychodzi mi to tak łatwo, jak powinno. Jestem na półmetku mojego wakacyjnego lutego i jak na razie niewiele zrobiłam poza odpoczynkiem i świętowaniem nowego tytułu. Za to druga połowa zapowiada się o wiele lepiej.
Niestety, nadal nie załatwiłam sprawy okulisty, więc po raz kolejny wybieram się do Oświęcimia na kilka dni. Weekend planujemy spędzić we dwoje z P. (no i po trochu z moimi rodzicami) w górach i nie mogę się już doczekać piątku! A we wtorek nareszcie zobaczę moją V! A po powrocie znów zabieramy się do pracy, bo rozpoczyna się kolejny semestr.
Nie mam za bardzo o czym pisać, bo wszystko układa się wspaniale, a ja chyba najbardziej lubię narzekać i marudzić na blogu. W zeszłym tygodniu świętowałam z przyjaciółmi obronionego początkiem lutego inżyniera. Poza N. byli chyba wszyscy, którzy są mi bliscy i jestem naprawdę wzruszona z ich obecności pomimo studiów, sesji i pracy. Pogoda nie dopisuje, więc nie robimy zdjęć z Ag., co trzeba będzie nadrobić jak tylko te chmury się trochę rozrzedzą.
Miłego poniedziałku!

Prezent od So. Spróbuję go nie doprowadzić do śmierci, ale niczego nie mogę obiecać.
Niestety, nadal nie załatwiłam sprawy okulisty, więc po raz kolejny wybieram się do Oświęcimia na kilka dni. Weekend planujemy spędzić we dwoje z P. (no i po trochu z moimi rodzicami) w górach i nie mogę się już doczekać piątku! A we wtorek nareszcie zobaczę moją V! A po powrocie znów zabieramy się do pracy, bo rozpoczyna się kolejny semestr.
Nie mam za bardzo o czym pisać, bo wszystko układa się wspaniale, a ja chyba najbardziej lubię narzekać i marudzić na blogu. W zeszłym tygodniu świętowałam z przyjaciółmi obronionego początkiem lutego inżyniera. Poza N. byli chyba wszyscy, którzy są mi bliscy i jestem naprawdę wzruszona z ich obecności pomimo studiów, sesji i pracy. Pogoda nie dopisuje, więc nie robimy zdjęć z Ag., co trzeba będzie nadrobić jak tylko te chmury się trochę rozrzedzą.
Miłego poniedziałku!
Nie, WM nie przeszła na islam po swoich wakacjach w Dubaju.

Niestety wyszło nieostre, ale z Ag., więc dodaję.

Prezent od So. Spróbuję go nie doprowadzić do śmierci, ale niczego nie mogę obiecać.
sobota, lutego 07, 2015
But you'll come back each time you leave 'cause, darling, I'm a nightmare dressed like a daydream.
Ostatni tydzień semestru okazał się nieco bardziej pracowity, niż przypuszczałam. Grafika zaskoczyła mnie sześcioma nowymi rysunkami, na które miałam mniej czasu, niż pierwszaki, a praca inżynierska uparcie nie chciała się pisać. Po dwóch dniach zmagań, przesłałam całość do mojej promotorki, a ta odesłała mi z komentarzami na drugi dzień. O dziwo nie miałam wiele poprawek, więc szybko uporałam się z ostateczną wersją inżynierki. Nad rysunkami spędziłam trochę czasu, ale na szczęście mój ulubiony prowadzący w tym semestrze, jak zwykle nie robił mi problemu.
Dzięki temu 4 lutego obroniłam inżyniera. I, co nawet lepsze, mam wolne do 2 marca. Daje to dokładnie miesiąc totalnej bezproduktywności. No, może nie licząc sprzątania, prania i prasowania. Tak mnie to cieszyło, że aż nie wiedziałam od czego zacząć - od grania w Simsy czy od czytania wszystkich zaległych lektur i nadrabiania zaległości w serialach. Zaczęłam od opcji wymagającej ode mnie najmniejszego wkładu intelektualnego, czyli Simsów. Tego właśnie mi brakowało. Nareszcie przestałam się stresować.
Tak więc, moi drodzy, luty należy do mnie.
Dzięki temu 4 lutego obroniłam inżyniera. I, co nawet lepsze, mam wolne do 2 marca. Daje to dokładnie miesiąc totalnej bezproduktywności. No, może nie licząc sprzątania, prania i prasowania. Tak mnie to cieszyło, że aż nie wiedziałam od czego zacząć - od grania w Simsy czy od czytania wszystkich zaległych lektur i nadrabiania zaległości w serialach. Zaczęłam od opcji wymagającej ode mnie najmniejszego wkładu intelektualnego, czyli Simsów. Tego właśnie mi brakowało. Nareszcie przestałam się stresować.
Tak więc, moi drodzy, luty należy do mnie.
niedziela, stycznia 25, 2015
You lift my heart up. when the rest of me is down. You, you enchant me, even when you’re not around.
Wróciłam do żywych. Po dwóch tygodniach niemal nieustannej nauki i bezsennych nocy zaliczyłam wszystkie egzaminy i mogę znów zacząć funkcjonować normalnie. Mam jeszcze grafikę do zaliczenia i pracę do dokończenia, ale to już jest nic z porównaniu z tym, przez co przeszłam. Dwie noce przed ostatnim egzaminem z budowlanki nie zmrużyłam nawet oka ze stresu i chyba mój stan wymagałby leczenia psychiatrycznego gdybym tego wtedy nie zdała. Na szczęście wszystko się udało i w wirtualnym dziekanacie widnieje najcenniejsze 3,5 w moim życiu.
Niewiele straciliście przez moją nieobecność na blogu, bo poza nauką właściwie nic w styczniu nie robiłam. Z ciekawych wydarzeń muszę pochwalić Ag., która obroniła magisterkę i jest już panią mgr inż. Opos. 16-tego P. miał urodziny, więc poświęciłam dwa wieczory nauki na świętowanie z nim i z jego znajomymi. Aż za bardzo, prawdę mówiąc. W ten weekend jedyną imprezą były piątkowe urodziny mojej babci i czas z rodziną, bo już w sobotę musiałam wracać do Krakowa, żeby pracować nad moim inżynierem.
Reasumując, wszystko układa się naprawdę dobrze, a ja nareszcie mogę spać spokojnie. A już niedługo, kiedy będę miała gotową pracę i zaliczone rysunki z grafiki, będę mogła sobie odetchnąć, bo kolejny semestr zaczynam dopiero początkiem marca. Przed P. niestety jeszcze cała sesja, ale jak na razie radzi sobie zaskakująco dobrze ze zdawaniem wszystkich zaliczeń.
Niewiele straciliście przez moją nieobecność na blogu, bo poza nauką właściwie nic w styczniu nie robiłam. Z ciekawych wydarzeń muszę pochwalić Ag., która obroniła magisterkę i jest już panią mgr inż. Opos. 16-tego P. miał urodziny, więc poświęciłam dwa wieczory nauki na świętowanie z nim i z jego znajomymi. Aż za bardzo, prawdę mówiąc. W ten weekend jedyną imprezą były piątkowe urodziny mojej babci i czas z rodziną, bo już w sobotę musiałam wracać do Krakowa, żeby pracować nad moim inżynierem.
Reasumując, wszystko układa się naprawdę dobrze, a ja nareszcie mogę spać spokojnie. A już niedługo, kiedy będę miała gotową pracę i zaliczone rysunki z grafiki, będę mogła sobie odetchnąć, bo kolejny semestr zaczynam dopiero początkiem marca. Przed P. niestety jeszcze cała sesja, ale jak na razie radzi sobie zaskakująco dobrze ze zdawaniem wszystkich zaliczeń.
![]() |
| Mgr Ag., Cracow; Thursday, January 15, 2015 |
![]() |
| P.'s B-Day, Cracow; Friday, January 16, 2015 |
![]() |
| Gift from Ag. |
środa, stycznia 07, 2015
Should this be the last thing I see? I want you to know it’s enough for me 'cause all that you are is all that I’ll ever need.
Piszę, bo jestem pod presją P., że nie ma co czytać. Nie śmiejcie się, ale naprawdę nie mam czasu na nic. To ciekawe, bo w zasadzie nic nie robię. Przez ostatnie dni było dużo śmiechu, oposowania i czasu spędzonego z P. i nie chcę zamieniać tego na nic innego, ale od dzisiaj zabieram się do pracy. Na 100%!
Załatwiłam kwestię zwolnienia za nieobecność na egzaminie i poszło mi zadziwiająco gładko. Załatwiłam też termin odrobienia grafiki, więc z serii organizacyjnych zadań zakończyłam misję. Zostały tylko dwa egzaminy, kolokwium z grafiki, 6 rysunków kładów i przekrojów i inżynierka do napisania i z głowy mam ten semestr, więc luzik. P. ma chyba rację z tym nerwosolem. Tak strasznie mnie wszystko stresuje, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
2015 rok zaczęłyśmy z Ag. twórczo. Dużo programów, filmów i czasu spędzonego wspólnie na mieszkaniu. Plus dużo śmiechu. Odnalazłyśmy z Ag. nawet głęboko skrywany talent fryzjerski. Chyba uczynię z Oposa mojego nowego głównego fotografa (a może i fryzjera?). Zobaczcie sami.
Długi weekend spędziliśmy z P. na Słowacji z jego kuzynem i jego żoną. Ja nie jeździłam co prawda na nartach, ale i tak całkiem nieźle się bawiłam. Kiedy byli na stoku, czytałam (skończyłam "W pogoni za Harrym Winstonem"), a wieczorem razem pojechaliśmy na gorące źródła. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo nie zabraliśmy aparatu, ale weekend zaliczam jako bardzo udany. Cieszę się, że pojechałam z P. pomimo, że nie jeżdżę na nartach.
Załatwiłam kwestię zwolnienia za nieobecność na egzaminie i poszło mi zadziwiająco gładko. Załatwiłam też termin odrobienia grafiki, więc z serii organizacyjnych zadań zakończyłam misję. Zostały tylko dwa egzaminy, kolokwium z grafiki, 6 rysunków kładów i przekrojów i inżynierka do napisania i z głowy mam ten semestr, więc luzik. P. ma chyba rację z tym nerwosolem. Tak strasznie mnie wszystko stresuje, że nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.
2015 rok zaczęłyśmy z Ag. twórczo. Dużo programów, filmów i czasu spędzonego wspólnie na mieszkaniu. Plus dużo śmiechu. Odnalazłyśmy z Ag. nawet głęboko skrywany talent fryzjerski. Chyba uczynię z Oposa mojego nowego głównego fotografa (a może i fryzjera?). Zobaczcie sami.
Długi weekend spędziliśmy z P. na Słowacji z jego kuzynem i jego żoną. Ja nie jeździłam co prawda na nartach, ale i tak całkiem nieźle się bawiłam. Kiedy byli na stoku, czytałam (skończyłam "W pogoni za Harrym Winstonem"), a wieczorem razem pojechaliśmy na gorące źródła. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo nie zabraliśmy aparatu, ale weekend zaliczam jako bardzo udany. Cieszę się, że pojechałam z P. pomimo, że nie jeżdżę na nartach.
piątek, stycznia 02, 2015
You're like perfection, some kind of holiday. You got me thinking that we could run away.
Zaczęliśmy 2015 rok, dacie wiarę? Jak Wam minął Sylwester? My z P. spędziliśmy go we własnym towarzystwie i dobrego szampana. I muszę przyznać, że to był naprawdę dobry pomysł, nie mogłabym chcieć niczego lepszego na tą ostatnią noc w roku. Nowy Rok też przesiedzieliśmy w domu, tym razem z Ag. oglądając horrory. Generalnie nowy rok zaczął się dla mnie bardzo miło, chociaż nie wiedzieć czemu strasznie się stresuję styczniem.
Na weekend wybieramy się z P. na Słowację i zamiast pisać notkę powinnam się chyba pakować, bo za jakieś dwie godziny ruszamy w drogę. Mam nadzieję, że spędziliście Sylwestra równie miło jak ja. Weekend zapowiada się fantastycznie. Cieszę się że w końcu mamy z P. tyle czasu dla siebie i chciałabym jak najlepiej to wykorzystać.
Udanego weekendu!
Na weekend wybieramy się z P. na Słowację i zamiast pisać notkę powinnam się chyba pakować, bo za jakieś dwie godziny ruszamy w drogę. Mam nadzieję, że spędziliście Sylwestra równie miło jak ja. Weekend zapowiada się fantastycznie. Cieszę się że w końcu mamy z P. tyle czasu dla siebie i chciałabym jak najlepiej to wykorzystać.
Udanego weekendu!
niedziela, grudnia 28, 2014
I could look into your eyes Until the sun comes up And we’re wrapped in light and life and love.
Kolejny bezproduktywny dzień z P. i po części spędzony również z N. Załatwiłam w końcu sprawę karty do telefonu, aczkolwiek nie tak jak sądziłam, bo zmieniłam sieć. Mimo wszystko zrobiłam niezły deal i mogę się już w pełni cieszyć nowym telefonem. Po weekendzie wypadałoby się zacząć uczyć do egzaminów i ich widmo odepchnięte daleko w podświadomość zaczyna do mnie wracać nocami. Powinniśmy wrócić do Krakowa w przyszłym tygodniu. Dla lepszego uczenia, i dla większej ilości czasu spędzanego razem. Poza tym jest w Krakowie kilka osób za którymi już się stęskniłam i które bardzo bym chciała znów zobaczyć.
Z P. jest lepiej z każdym dniem i przestałam wystraszona czekać aż wszystko się spieprzy. Nie spieprzy. Za bardzo go kocham, żeby pozwolić temu się zepsuć. Poza tym, z kim innym mogłabym być tak okropnie szczęśliwa, jak jestem teraz?
Dzień przed Wigilią dzięki pomocy K. dostaliśmy bilety na mecz AGH 100RK AZS - Asseco Resovia, który był na hali AGH przy Piastowskiej. Było mega fajnie na meczu. Niestety, chłopaki z AGH przegrali, ale naprawdę zaprezentowali kawał dobrej siatkówki i zagrali świetny mecz. Po meczu udało nam się zrobić zdjęciami z kilkoma zawodnikami, więc byłyśmy już całkiem zadowolone. Wspaniały mecz!
Z P. jest lepiej z każdym dniem i przestałam wystraszona czekać aż wszystko się spieprzy. Nie spieprzy. Za bardzo go kocham, żeby pozwolić temu się zepsuć. Poza tym, z kim innym mogłabym być tak okropnie szczęśliwa, jak jestem teraz?
Dzień przed Wigilią dzięki pomocy K. dostaliśmy bilety na mecz AGH 100RK AZS - Asseco Resovia, który był na hali AGH przy Piastowskiej. Było mega fajnie na meczu. Niestety, chłopaki z AGH przegrali, ale naprawdę zaprezentowali kawał dobrej siatkówki i zagrali świetny mecz. Po meczu udało nam się zrobić zdjęciami z kilkoma zawodnikami, więc byłyśmy już całkiem zadowolone. Wspaniały mecz!
![]() |
| With World Champion Rafał Buszek |
![]() |
| Russel Holmes |
![]() |
| Paul Lotman |
![]() |
| Fabian Drzyzga |
![]() |
| Jochen Schops |
piątek, grudnia 26, 2014
When my hair's all but gone and my memory fades and the crowds don't remember my name. I know you will still love me the same.
Mija drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Byliśmy dzisiaj na obiedzie u babci, a całe popołudnie i wieczór spędziłam z P. I w zasadzie to by było na tyle jeśli chodzi o moje Święta. Czekam aż jutro otworzą sklepy i będę mogła wymienić kartę do telefonu i nacieszyć się prezentem gwiazdkowym w pełni. Z N. dobrze się nawet dogadujemy. W każdym razie jest śmiesznie.
Z P. jest równie dobrze i naprawdę miałam okazję odpocząć przez te kilka dni. Przyda mi się ten relaks zważając na to co mnie czeka na początku nowego roku. Na sylwestra nadal nie mamy żadnych planów, ale okazuje się, że najlepszym planem może być spędzenie ostatniej nocy w tym 2014 roku w łóżku we dwoje z lampką szampana. I truskawkami, których nie da się kupić. Ta opcja podoba mi się chyba najbardziej. Właściwie to najchętniej spędziłabym w ten sposób cały nadchodzący 2015 rok.
Najszczęśliwsza. Chciałabym, żeby N. odwiedziła nas w styczniu w Krakowie. Chciałabym, żeby było tak jak kiedyś. Okres międzyświąteczny to zawsze był nasz czas. Leżenie w łóżku do późnego popołudnia, zajadanie się bułką babci i sesje zdjęciowe. Brakuje mi tego, jak było kiedyś. Uwierzyłam wszystkim, którzy mówili, że z wiekiem będzie coraz łatwiej i coraz lepiej i nigdy nie spodziewałam się, że może się tak wszystko spieprzyć między nami. Ale Święta zbliżają i zacieśniają więzi, a Nowy Rok pomaga odciąć się od przeszłości. Dlatego ja patrzę już tylko w przyszłość. Optymistycznie.
![]() |
| Gifts from P. and his mum |
When your legs don't work like they used to before and I can't sweep you off of your feet, will your mouth still remember the taste of my love?
Tak dawno nie pisałam, ale staram się spędzać święta rodzinnie, bez telefonu i komputera. Po piątkowych przepychankach z P. nie pojechaliśmy rano do Oświęcimia, tylko spędziliśmy prawie cały dzień w łóżku. Do domu dotarliśmy wieczorem, ale jestem bardzo szczęśliwa z takiego obrotu spraw.
Czuję się świetnie, o dziwo, ale raczej ze względu na Święta niż na rodzinną atmosferę. Przygotowania do Świąt przebiegły gorączkowo i większość czasu poświeciłam na pomoc u babci, w domu i u P. w domu. Ubieraliśmy razem choinkę u niego w domu z jego mamą i miałam przyjemność posiedzieć z jego rodziną w Wigilię, po kolacji u mojej babci. Dzisiaj P. cały wieczór spędził ze mną i z moimi rodzicami i muszę powiedzieć, że nigdy nie miałam szczęśliwszych Świąt. Dostałam też cudowne prezenty, od P. cudowną biżuterię i pędzle do makijażu (!), śliczny sweterek od jego rodziców, nowy telefon od moich rodziców (!!!) i kilka naprawdę świetnych rzeczy, jak piękne rajstopy z Veneziany i torebkę od babci czy szkatułkę na biżuterię od A&Q.
Mam kilka marzeń do spełnienia na ten nadchodzący rok, ale jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Wierzę, że wszystkie się spełnią! W końcu, jeśli mam u swego boku miłość mojego życia, to co mogłoby pójść źle?
Czuję się świetnie, o dziwo, ale raczej ze względu na Święta niż na rodzinną atmosferę. Przygotowania do Świąt przebiegły gorączkowo i większość czasu poświeciłam na pomoc u babci, w domu i u P. w domu. Ubieraliśmy razem choinkę u niego w domu z jego mamą i miałam przyjemność posiedzieć z jego rodziną w Wigilię, po kolacji u mojej babci. Dzisiaj P. cały wieczór spędził ze mną i z moimi rodzicami i muszę powiedzieć, że nigdy nie miałam szczęśliwszych Świąt. Dostałam też cudowne prezenty, od P. cudowną biżuterię i pędzle do makijażu (!), śliczny sweterek od jego rodziców, nowy telefon od moich rodziców (!!!) i kilka naprawdę świetnych rzeczy, jak piękne rajstopy z Veneziany i torebkę od babci czy szkatułkę na biżuterię od A&Q.
![]() |
| Christmas Eve, N., me and my mum |
Mam kilka marzeń do spełnienia na ten nadchodzący rok, ale jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Wierzę, że wszystkie się spełnią! W końcu, jeśli mam u swego boku miłość mojego życia, to co mogłoby pójść źle?
piątek, grudnia 19, 2014
How unfair it's just our love... Found something real that's out of touch. But if you'd search the whole wide world, would you dare to let it go?
Piątkowy wieczór. Leżę w łóżku i patrzę na migającą ledami choinkę. Jest śliczna. Pomalowałam paznokcie, oglądnęłam wszystkie blogi i zastanawiam się czy nie iść spać. Spędzamy razem z P. ostatni wspólny wieczór przed Świętami, może nawet przed Sylwestrem. P. na siłowni.
Samopoczucie wciąż nie lepsze. Nie mam wcale ochoty jechać do domu, bo wiem że nikt tam na mnie nie czeka. Niestety, jak się okazuje, tutaj też nie. Ten grudzień jest wyjątkowo smutny w tym roku. Nawet w zeszłym roku, kiedy dziadziuś tak chorował nie czułam się tak podle jak teraz. Ale też moje własne życie nie kładło się pasmem niepowodzeń, jak teraz. Nie poszłam na egzamin z budowlanki, ale patrząc na pytania jakie dostali wcale nie uważam, że postąpiłam źle. Uwaliłabym to tak czy inaczej.
Spędziłam ostatnie dwa dni na przeglądaniu starych zdjęć. Tych dobrych, które niosą najlepsze wspomnienia. Wakacje, morze i słońce. Ludzie, których nie widziałam od wieków oraz nieliczni, którzy przy mnie zostali. I dziewczyna, którą od dawna nie jestem. Może to właśnie czas wyznacza wartość ludzi, wartość znajomości i wartość chwil. Może czas jest miarą miłości, przyjaźni i wiary.
I ta, za którą wypłakałam najwięcej łez...
Przepraszam za melancholię, ale taki właśnie mam nastrój... Lepszych myśli nie odnalazłam.
Samopoczucie wciąż nie lepsze. Nie mam wcale ochoty jechać do domu, bo wiem że nikt tam na mnie nie czeka. Niestety, jak się okazuje, tutaj też nie. Ten grudzień jest wyjątkowo smutny w tym roku. Nawet w zeszłym roku, kiedy dziadziuś tak chorował nie czułam się tak podle jak teraz. Ale też moje własne życie nie kładło się pasmem niepowodzeń, jak teraz. Nie poszłam na egzamin z budowlanki, ale patrząc na pytania jakie dostali wcale nie uważam, że postąpiłam źle. Uwaliłabym to tak czy inaczej.
Spędziłam ostatnie dwa dni na przeglądaniu starych zdjęć. Tych dobrych, które niosą najlepsze wspomnienia. Wakacje, morze i słońce. Ludzie, których nie widziałam od wieków oraz nieliczni, którzy przy mnie zostali. I dziewczyna, którą od dawna nie jestem. Może to właśnie czas wyznacza wartość ludzi, wartość znajomości i wartość chwil. Może czas jest miarą miłości, przyjaźni i wiary.
| Łeba, Summer of 2011 |
| Always with me So., Autumn of 2012 |
| My 20th birthday |
| O. Autumn of 2012 |
| Summer of 2011 |
| PZ, Summer of 2011 |
| Summer of 2011 |
| American Dream, Summer of 2012 |
| Niagara Falls with M., Summer of 2012 |
| With S., Summer of 2011 |
| With S.; Greece, Summer of 2010 |
I ta, za którą wypłakałam najwięcej łez...
| Vega |
Przepraszam za melancholię, ale taki właśnie mam nastrój... Lepszych myśli nie odnalazłam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)


.jpg)
%2B2.jpg)
%2B2.jpg)
%2B2.jpg)
%2B2.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
